Boney James "Contact"
jamescontact3Płyta „Contact” w zależności od punktu widzenia ma niezaprzeczalny walor, bądź jeśli ktoś woli – ogromną wadę. Jest w znacznym stopniu wokalna. Należę do tej grupy, która popisy śpiewacze zaproszonych do nagrania artstów ignoruje. One mi po prostu na tej płycie przeszkadzają. Niemniej mam świadomość, że na takim właśnie połączeniu smooth jazzu i R&B swoją markę zbudował Boney James.


Poszukiwania wokalistów do tego nagrania saksofonista zaczął już wiele miesięcy temu. Tym razem nie postawił na nowicjuszy. Trzeba jednak przyznać, że to właśnie nikomu nieznany artysta o pseudonimie Quinn zapewnił ponad rok temu Jamesowi nominację do Grammy w kategorii „Best Traditional R&B Performance”.
Tym razem wybór padł między innymi na takich muzyków jak Donell Jones (kilka z sukcesem wydanych płyt), LeToya Luckett (Destiny’s Child), czy Heather Headley (Grammy za najlepszy album gospel). W efekcie wirtuozeria saksofonisty ledwo wychyla się zza wokalnych popisów skądinąd bardzo utalentowanch wokalistów. Niczym niezmąconą próbkę słynnego brzmienia saksofonu Boney’ego Jamesa mamy tu zaledwie w kilku utworach.  Te z kolei utrzymane są w melancholijno – ckliwym tonie. Dobrym przykładem jest kawałek „Spin”, a jeszcze bardziej „Cry”. Można się w tym klimacie rozsmakować przy pierwszym, może jeszcze drugim odsłuchaniu. Zwłaszcza, że są to fantastycznie nagrane utwory - swój wkład wnieśli tu wyborni muzycy sesyjni, tacy jak chociażby Lenny Castro (instr. perkusyjne). Ale na dłuższą metę nachalna nostalgia przeszkadza mi w polubieniu tej płyty. Smutek wyzierający tu z każdej nuty może wpędzić w depresję. I nie zmieni tego faktu nawet najpiękniejsze brzmienie saksofonu. Mówiąc wprost album „Contact” jest nieco nużący. To co w nim najlepsze kończy się już po pierwszych czterech minutach. Mam oczywiście ne myśli utwór tytułowy. Kawałek „Contact” to największy smooth jazzowy przebój wiosny 2011 roku. To jedyny numer z tej płyty, od którego naprawdę nie mogę się uwolnić.
Gdy w maju 2010 roku Boney James miał wypadek samochodowy fani byli przerażeni. Przez moment wydawało się, że James już nigdy nie będzie mógł grać na saksofonie. Na szczęście obrażenia nie były aż tak groźne. W takim kontekście ukazanie się jego kolejnej płyty jest dla miłośników smooth jazzu wielką radością. Trzeba jednak przyznać, że jak na artystę, który w rankingu Oasis Contemporary Jazz Awards zdobył tytuł muzyka dekady, album „Contact” nieco rozczarowuje. Pozycja obowiązkowa co najwyżej dla fanów R&B.

Paweł Oses

Boney James, "Contact", Verve, 29.03.2011
 

Wyszukiwanie

W skrócie

Jeff Lorber i Eric Darius zagrają na Mallorca Smooth Jazz Festival.

Dave Koz nominowany do Grammy.

Ukazała się trzecia płyta Marcina Nowakowskiego.

Mindi Abair napisała książkę.

Pierwszy europejski "Smooth Music Cruise" odwołany.

Jeff Lorber pracuje nad "Now Is The Time II".

Michael Franks powraca!